Odkrywanie skarbu Benedyktynek
Wpisany przez Brygida Gucwa   

Po trwającej kilka lat renowacji prezbiterium i nawy głównej lubomierskiego kościoła parafialnego (prowadzonej dzięki staraniom ówczesnego proboszcza ks. Ryszarda Trzósło) nadszedł czas na „uporządkowanie” licznych zakamarków we wszystkich czterech kościołach na terenie parafii oraz na plebanii. Zadania tego podjął się proboszcz ks. kan. dr Erwin Jaworski wraz z współpracownikami- ks. Piotrem Olszówką i ks. Piotrem Sikorskim. W trakcie przeglądania szaf, skrzyń, kufrów i wertowania w stertach przedmiotów  składowanych na strychach i w innych nieużywanych pomieszczeniach okazało się, że natrafili (jak głosi fama) na ukryty przed konfiskatą w 1810 roku przez przeoryszę Barbarę Friedrich „Skarb Benedyktynek”. Z pewnością jest nim przepiękny kufer, w którym znajdowało się ok. 300 relikwii różnych świętych z dołączonymi listami przesyłowymi; relikwie są umieszczone w misternie zdobionych saszetkach i opisane. Zostaną one dokładnie policzone przy układaniu ich w nowym, 2,5-metrowym wspólnym relikwiarzu, przy wykonaniu którego prace powoli dobiegają końca. Ów niezwykły i prawdziwy Skarb zostanie umieszczony w tzw. kaplicy szkaplerznej parafialnego kościoła; część z nich już wystawiono na ołtarzu bocznym, gdzie znajdują się relikwie św. O. Pio, św. Franciszka i św. Teresy z Lisieux.  I tak parafia w Lubomierzu ma nie 14 ale ok. 300 „Świętych Wspomożycieli”.

Natomiast na górze obok ołtarza, w dawnych pomieszczeniach klauzurowych, zorganizowano sale wystawowe. Po wyremontowaniu jednej z nich przez ekipę p. Artura Martyniaka, ks. Erwin urządził „Muzeum ornatów”. Znajduje się tam 50 zabytkowych ornatów, wybranych z zasobów szaf w zakrystiach kościołów i właściwie wyeksponowanych. Ok. 30 z nich jest opisanych; najstarsze pochodzą z 1550 r. a najmłodsze – z 1939 r. W skład kolekcji wchodzą jeszcze zabytkowe kapy (13 szt.), 2 welony, ponad 70 stuł oraz 30 manipularzy (zwanych również sudarium) używanych w liturgii do reformy liturgicznej w 1969 roku; jest to rodzaj przepaski, ok.1 – metrowej „mini – stuły” (symbolizującej kajdany lub sznur założony Chrystusowi – zachęcający do pokuty i służby Bogu w pocie czoła) tego samego koloru, co ornat, którą kapłan zawieszał na przedramieniu lewej ręki. Uzupełnieniem wystawy w tej sali są sztandary z naszytymi, ręcznie malowanymi obrazami oraz welony kielichowe. Zachowane w dobrym stanie (także kolorystycznym), bogato zdobione, haftowanie (zapewne przez Benedyktynki) i malowane eksponaty, jak i miejsce ich prezentacji, robią wrażenie doprawdy imponujące.

W drugiej sali ekspozycyjnej umieszczono „wyszperane” z zakamarków obrazy na płótnie, przedstawiające apostołów, których imiona są wyrzeźbione na ramie; jest ich 9 z prawdopodobnej liczby 12. Ponadto są tam 2 ręcznie malowane baldachimy, proporce stanowiące elementy sztandarów, haftowane i malowane przody ołtarzy...oraz zabytkowy piec.

Kolejna salka to wystawa zabytkowych paramentów liturgicznych i eksponatów ołtarzowych; są tam lichtarze, krzyże, figury, rzeźby, stare teksty modlitw, bielizna kielichowa, naczynie na wodę święconą, dzwonek i in.  Ze względu na małe wymiary salki, zgromadzone przedmioty można „podglądać” przez okno- co dodatkowo tworzy atmosferę sacrum i tajemniczości zarazem, której w rzeczywistości możemy doświadczać podczas udziału w Eucharystii.

W jednym z krużganków łączącym kościół z klasztorem (obecnie internatem Zespołu Szkół) na tle ogromnej (ok. 3m) tarczy zegarowej z wieży kościoła, zaczęto organizować wystawę starych przedmiotów związanych z pogrzebem. Oprócz czarnych chorągwi, latarni i lichtarzy uwagę przyciągają mary (drewniane nosze), nakryte czarną kapą, na których niesiono trumnę. Natomiast na ścianach krużganku umieszczono niewielkie obrazy ze stacjami Drogi Krzyżowej, które odzyskano z byłego Domu Klasztornego; te czarno – białe reprodukcje są opatrzone podpisem „Max Hirmer z Monachium”.

Wykorzystując kolejne, nieużywane od lat pomieszczenie, ks. Erwin zaczął też przygotowywać salę multimedialną. Zajmując miejsce w zgromadzonych tu starych klęcznikach, w odpowiednim nastroju zwiedzający będą mogli oglądać różne prezentacje dot. starszej i nowszej historii lubomierskiego kościoła i zespołu klasztornego.

Oprócz eksponatów znajdujących się w kościele, dodatkowo znaczna część zabytkowych przedmiotów należących do parafii została użyczona powstałemu w ub. r.  Muzeum Habitów Stowarzyszenia „Klasztor Lubomierz”. W ramach dobrej współpracy Proboszcza ks. Erwina Jaworskiego z kierownikiem internatu p. Edwardem Koreckim oraz Prezesem Stowarzyszenia „Klasztor Lubomierz” p. Markiem Chrabąszczem możliwe było połączenie sił i środków w celu wykonania specjalnego, tajemnego przejścia w krużganku, łączącego kompleks kościelny z kompleksem internatu; w ten sposób zwiedzający lubomierski kościół nawet nie orientują się, że zostali przeprowadzeni z jednego obiektu do drugiego.

Ks. Erwin z pasją i błyskiem w oku stopniowo odkrywa tajemnice legendarnego (o nieoszacowanej wartości materialnej ale bezcennego ze względów historycznych i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego) Skarbu Benedyktynek zamkniętego w murach kościoła; i zapowiada, że ciąg dalszy nastąpi. Niebawem do Lubomierza przybędą konserwatorzy z Krakowa, którzy po oszacowaniu zakresu prac konserwatorskich w kaplicy klauzurowej (gdzie m.in. zachowały się stalle z płaskorzeźbami przedstawiającymi herby rodów szlacheckich, z których pochodziły siostry zakonne) mają wystąpić o dofinansowanie do  ministerstwa Kultury i Sztuki o dofinansowanie zaplanowanych prac.

W latach 60. ubiegłego stulecia pod nawą główną odkryto podziemia z grobowcami, które zapewne też mają swoje tajemnice. W 2007 r. próbował je poznać Bogusław Wołoszański, który realizował tu część programu „Tajemnica twierdzy szyfrów”.

 

Tekst: Brygida Gucwa
Foto: ks. Erwin Jaworski & Brygida Gucwa

 

Warto wiedzieć, że...

  • Początki klasztoru Benedyktynek w Lubomierzu sięgają 1278 roku. O jego wielkości i randze świadczy powstanie osady na potrzeby zakonu, której już w 1291 r. Książę Bolko I Świdnicki nadał prawa miejskie. Klasztor, który słynął z wielkiego bogactwa, pozostawał w rękach Benedyktynek aż do 1810 roku.
  • Kiedy na polecenie władz pruskich klasztor został rozwiązany a jego dobra miały być zarekwirowane, zapobiegliwa przeorysza Barbara Friedrich ukryła pieniądze i najcenniejsze przedmioty.
  • Skarb został prawdopodobnie ukryty w pobliżu kamiennego mostu u wylotu ul. Jeleniogórskiej, na którym aż do lat powojennych stała figura św. Jana Nepomucena z I. połowy XVIII wieku. Przypuszczenie to opiera się na liście, który przeorysza miała zostawić: „A to, co mogłam wynieść i ukryć, strzeże św. Jan Nepomucen z mostu w Lubomierzu, który przetrwa na pewno złe czasy dla mnie i drogich mi sióstr zakonnych”
  • Kiedy władze pruskie dowiedziały się o możliwym miejscu ukrycia skarbu, pod pretekstem remontu mostu przeszukały cały okoliczny teren, ale niczego nie znaleziono.
  • Większość kosztowności zniknęło z lubomierskiego kościoła w czasie II wojny światowej oraz po niej.
  • Od czasu do czasu powraca sprawa nieodkrytego Skarbu Benedyktynek... a zabytkowa figura św. Jana Nepomucena z mostu, stojąca od lat bliżej kościoła MOŻE WSKAZYWAC, że Prawdziwy Skarb  jest w świątyni

 

 

 

Tu jesteś

Start AKTUALNOŚCI 2015 r. Odkrywanie skarbu Benedyktynek
Design by Next Level Design Lizenztyp CC - Template is powered by ENERGIEWERK